Panissa, danie zrobione z … PANIKI!

Panissa jest typowym, liguryjskim daniem, które przez wieki było typowym posiłkiem najniższych warstw społecznych. Jeszcze w latach ’70 była rozpowszechniona głównie wśród pracowników portowych oraz studentów. Z czasem nastała moda na panissę i obecnie można ją znaleźć w wielu restauracjach czy jako aperitivo, w liguryjskich barach.

Nazwa

Nie jest pewne skąd się ona bierze. Pierwszą, wiarygodną o niej wzmianką są słowa XIII wiecznego, lokalnego pisarza Bonvesin de la Riva, który wspominał o daniu nazywanym „panicum”. Nazwa tego dania pochodziła od panico (paniki), bardzo powszechnego w tym okresie zboża, z którego właśnie je wytwarzano. Zboże to było rozpowszechnione przede wszystkim wśród najuboższych warstw społecznych, stąd początkowo panissa była znana tylko wśród ubogich mieszkańców Ligurii. Z czasem, panico przestało być popularne i praktycznie przestano je uprawiać. Obecnie, do wyrobu panissy używa się cicierzycę … ale nazwa pozostała 🙂

Ciekawostki

  • zboże panico to po polsku włośnica ber … dużo mniej spektakularna nazwa 🙂
  • włoska nazwa panico tak naprawdę jest związana ze słowem pannocchia, co oznacza kolba. Włośnica ber ma właśnie formę kolby 🙂

Warianty

Panissę można jeść na ciepło, pokrojoną na kawałki, polaną świażą oliwą z oliwek, doprawioną solą i pieprzem. Podaję się ją również często ze szczypiorkiem albo sałatą. Ale najpyszniejsza (moim zdaniem) jest smażona. Jest wtedy podawana pokrojona na cieńkie plasterki. W zachodniej Ligurii, w Savonie przyjęło się, że te smażone plasterki podaje się jako wypełnienie kanapki 🙂

Przepis

280 g mąki z ciecierzycy,

1 l wody,

sok z 2 cytryn,

oliwa z oliwek,

10 g soli,

pieprz.

 

Zagotuj wodę w garnku o wysokich ściankach. Następnie do wrzątku dodawaj powoli mąkę z cicierzycy. Powoli mieszaj przez ok. godzinę na wolnym ogniu, uważając aby nie tworzyły się grudki. Na sam koniec dodaj sok wyciśnięty z cytryn, sól, pieprz i trochę oliwy z oliwek. Panissa jest gotowa, kiedy jej brzegi same odklejają się od ścianek garnka. Można ją wtedy wyłożyć na talerz i jeść jeszcze ciepłą, ze świeżą cebulą i polaną np. octem vinegret. Można też odstawić ją do wystygnięcia, aż osiągnie stałą konsystencję. Następnie kroi się ją na cienkie plasterki i smaży przez ok. 5 minut w gorącym oleju, aż stanie się chrupiąca … to moja ulubiona wersja … niebo w gębie!

Smacznego!

 

  • Spodobał Ci się tekst? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniemy w kontakcie! Możesz polubić That’s Liguria! na Facebooku ! Znajdziesz tam codziennie nowe zdjęcia, inspiracje i ciekawe informacje 😉

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.